Shiru, wojowniczka
oraz Travers, szamanka.
Uwaga! Przedłużam czas pisania opowiadań do dwóch tygodni. Zasada ta liczy się od poniedziałku. Stwierdziłam że przesadziłam. Bądź co bądź większość musi się uczyć ;)
- Bo tak właściwie to my się nie
znamy...- patrzyłem ukradkowo na Keri. Bardzo mi się spodobała. Jej
wdzięczne spojrzenie zechciało na mnie paść więc natychmiast cofnąłem
wzrok. Jestem nędzny i okropny... Po co więc próbować? Co prawda wile
wader już ze mną było ale to igraszki. Keri spodobała mi się naprawdę...
Tylko czy mnie zechce?
- Fm, no tak... Kontynuuj myśl... - Och przepraszam zamyśliłem się... Tak więc chciałbym wam trochę opowiedzieć o sobie. - Dobrze. - Tak więc chyba musimy zacząć od mojego... Dzieciństwa. No więc w skrócie... Bicie, tortury, kochane pazury mamusi wżynające się w ciało i piękne, błyszczące kły tatusia które targały moje ciało... Koniec dzieciństwa.- wadery popatrzyły na mnie ze współczuciem. Jednak nic nie mówiły.- Dobrze... Czasami przychodziłem w odwiedziny do domu cioci. Moja kochana ciocia... Zawsze było tam tak spokojnie i miło... Eh ale ciocia umarła na zarazę. Wtedy tylko rodzice się mną zajmowali... Oszczędzę szczegółów tylko pokażę.- obróciłem się w miejsca gdzie miałem blizny. - Dobrze, może już dość o twoim dzieciństwie? - Tak, chyba tak... Potem byłem łapserdakiem który rozkochiwał w sobie wadery i je zostawiał. Miło prawda? Ale już tego robić nie będę obiecuję. - Dobrze...- wadery popatrzyły po sobie. - Tak... Wiecie co może... Pokazałybyście mi tereny? -... <Któraś z miłych pań raczyłaby odpisać?> |
||
Tak..urodziłem
się jako półkrwi demon. Moim ojcem był Assaphinos ( demon ), przywódca i
największy postrach, zaś matką była Verde ( zwykła wilczyca ), pierwsza
dama śmierci.. To oni rządzili tamtym światem dopóki nie urodziłem się
ja i nie wywołałem buntu. W wieku 3 lat urodził się mój młodszy brat
DeVill, wychowywali go i nastawiali wrogo przeciw mnie. Tamten dzień
zmienił wszystko..
Armia buntowników stawiła się przed głównym wejściem, na ich czele stałem ja. Mój ojciec bez namysłu powybijał wszystkich oprócz mnie.. Skazał mnie na ścięcie, lecz ja uciekłem w nocy i dzięki mej byłej Mirdrigal uciekłem stamtąd. Ostatnie słowa ojca : - Zawsze byłeś i będziesz wyrzutkiem i słabeuszem !! - śmiał się haniebnie. Później trafiłem tutaj, lecz przysiągłem, że wybije cały mój ród. Matkę, ojca i brata... I władzę obejmę ja !! |
|