Drogie wilki! Powracamy i mam nadzieję że pełną parą!
/Melania
***
Szłam
sobie sama lasem. Nie miałam dobrego humoru. Wszystko tu było nowe,
nieznane mi dotąd. Wilki...? Na razie nikogo nie znam, w watasze.
Doszłam do urwiska. Weszłam na dużą skałę i widziałam z niej większość
terenu. Usłyszałam szelest krzaków. Nagle jakiś wilk (pewnie z mojej
watahy) skoczył na mnie.
- Grr, kim jesteś?! - zawarczał. - Jestem Shiru. Nowa w watasze i... możesz ze mnie zejść?! - Och, tak, sorry. - Dzięki. A ty? - spytałam. - Jestem... <Ktoś dokończy? Jakiś basior?> |
|
środa, 13 listopada 2013
czwartek, 7 listopada 2013
Opóźnienia...
Niestety. Ostatnie problemy ze szkołą zmuszają mnie do rzadszego wchodzenia na neta, a co za tym idzie rzadszego wstawiania postów. I tak zauważyłam że większość z was nie pisze opowiadań... Czemu? :(
środa, 30 października 2013
Nowe wilczyce!
Shiru, wojowniczka
oraz Travers, szamanka.
Uwaga! Przedłużam czas pisania opowiadań do dwóch tygodni. Zasada ta liczy się od poniedziałku. Stwierdziłam że przesadziłam. Bądź co bądź większość musi się uczyć ;)
niedziela, 27 października 2013
Od Melani CD Historii Lena - Jak dołączyłem?
-Dobrze, nic się nie stało, ale lepiej tego nie powtarzaj. - powiedziałam - A tak poza tym, co ty tu robisz?
-Eee... Ja tylko wędruje. - odpowiedział.
Jak to zazwyczaj bywa wędrujący od tak sobie wilk szuka watahy i tyle. Przewidywalne, ale zrozumiałe. Cóż, nie pozostawało nic innego jak tylko zaproponować dołączenie do watahy.
-A może chciałbyś do nas dołączyć? - zaproponowałam.
-Mógłbym tu pozostać. - uśmiechnął się.
Więc postanowione. Len zostaje. Razem z Keri oprowadziłyśmy go po okolicy. On opowiedział nam o swojej przeszłości. Zrobiło mi się naprawdę go żal. Całe swoje szczęśliwe życie stracił, a co najgorsze nie miał na to wpływu. Ach, szkoda że moje dzieciństwo nie było takie dobre...
-Eee... Ja tylko wędruje. - odpowiedział.
Jak to zazwyczaj bywa wędrujący od tak sobie wilk szuka watahy i tyle. Przewidywalne, ale zrozumiałe. Cóż, nie pozostawało nic innego jak tylko zaproponować dołączenie do watahy.
-A może chciałbyś do nas dołączyć? - zaproponowałam.
-Mógłbym tu pozostać. - uśmiechnął się.
Więc postanowione. Len zostaje. Razem z Keri oprowadziłyśmy go po okolicy. On opowiedział nam o swojej przeszłości. Zrobiło mi się naprawdę go żal. Całe swoje szczęśliwe życie stracił, a co najgorsze nie miał na to wpływu. Ach, szkoda że moje dzieciństwo nie było takie dobre...
Od Melani CD Historii "Smoczy Łuk"
No tak. Jest łuk, ale co z jajem? Pobiegłam z powrotem do jaja. Zastanawiałam się co można z nim zrobić. Wtedy przybiegła Keri razem z Yellow.
-Keri, Keri! A co to? - zapytała Yellow wskazując na jajo.
-Nie wiem... Rachel, co się tu stało? Przybiegł Darren i kazał nam tu przybiec. - zapytała podchodząc do wadery.
Yellow podeszła do mnie. Zdziwiła się widząc obcego jej wilka. Tak na prawdę byłam jej obca tylko z zewnątrz. Przecież wyglądałam zupełnie inaczej. Jednak nie długo interesowała się moim nowym wyglądem. Zaciekawiło ją smocze jajo. Dotknęła go łapą. Wtedy jajo zamigało złotym światłem. Bardzo mnie to zdziwiło. Tak samo było z łukiem. Teraz ja dotknęłam jajo. Jednak czekała mnie przykra niespodzianka w postaci porażenia prądem.
-Co to było?! - zdziwiłam się.
-Proszę pani, a co to? - zapytała Yellow.
-To? To jest smocze jajo Yellow. - uśmiechnęłam się - A w nim mały smok.
-Mały smok? A miły czy zły?
-Nie wiem, ale może być naprawdę dobrym smokiem.
-Dobry smok, dobry smok! - mała skakała z radości.
Ach, biedna Yellow... Taka samotna. Odkąd dołączyła do nas każdy się nią opiekuje, ale brak jej rówieśników. Nie ma nikogo w jej wieku. Może smok mógłby dorastać razem z nią. Może to nie wilk, ale zawsze ktoś w jej wieku. Zastanawiałam się co zrobić z jajem.
-Proszę pani, a mogę zatrzymać to jajo? - spojrzała na mnie swoimi słodkimi oczyma.
-Hmm... Zastanowię się. Ale myślę że chyba tak. - uśmiechnęłam się.
Resztę dnia głowiło mnie jedno pytanie - Czy dać Yellow Tash smocze jajo? Trzeba by omówić to z innymi członkami watahy. Zwołałam więc wszystkich do wielkiej groty. Usiedliśmy w małym kółeczku. Wszyscy szeptali coś do siebie na wzajem. Wyłapałam tylko jedno zdanie - O co chodzi? Trzeba było wyjaśnić to szybko, w wielkim skrócie.
-Moi drodzy! Spotkaliśmy się gdyż musimy omówić ważną sprawę. Otóż co zrobić ze smoczym jajem - wyjaśniłam.
-Ze smoczym jajem? Masz jakiś pomysł Melanio? - zapytał Steve.
-Jest jeden, ale nie wiem czy się na to zgodzicie.
-Jak mamy się zgodzić skoro nie wiemy co to? - zażartował Len.
-To jest poważna sprawa Len! - warknęłam - Więc. Można by dać jajo Yellow Tash.
-Yellow Tash? Ale czy to na pewno bezpieczne? A co jeśli smok zrobi jej krzywdę? - zaprotestowała Keri.
-Zgadzam się z Keri. Kto powiedział że ten smok jest dobry? - dodał Darren.
-Wiem że jest to pewne ryzyko, ale pomyślcie o korzyściach. Po pierwsze, będziemy mieli smoka po swojej stronie. Po drugie, Yellow czuje się bardzo samotna. Przyda jej się kompan do zabaw - podawałam argumenty.
<Rachel? Co było dalej?>
-Keri, Keri! A co to? - zapytała Yellow wskazując na jajo.
-Nie wiem... Rachel, co się tu stało? Przybiegł Darren i kazał nam tu przybiec. - zapytała podchodząc do wadery.
Yellow podeszła do mnie. Zdziwiła się widząc obcego jej wilka. Tak na prawdę byłam jej obca tylko z zewnątrz. Przecież wyglądałam zupełnie inaczej. Jednak nie długo interesowała się moim nowym wyglądem. Zaciekawiło ją smocze jajo. Dotknęła go łapą. Wtedy jajo zamigało złotym światłem. Bardzo mnie to zdziwiło. Tak samo było z łukiem. Teraz ja dotknęłam jajo. Jednak czekała mnie przykra niespodzianka w postaci porażenia prądem.
-Co to było?! - zdziwiłam się.
-Proszę pani, a co to? - zapytała Yellow.
-To? To jest smocze jajo Yellow. - uśmiechnęłam się - A w nim mały smok.
-Mały smok? A miły czy zły?
-Nie wiem, ale może być naprawdę dobrym smokiem.
-Dobry smok, dobry smok! - mała skakała z radości.
Ach, biedna Yellow... Taka samotna. Odkąd dołączyła do nas każdy się nią opiekuje, ale brak jej rówieśników. Nie ma nikogo w jej wieku. Może smok mógłby dorastać razem z nią. Może to nie wilk, ale zawsze ktoś w jej wieku. Zastanawiałam się co zrobić z jajem.
-Proszę pani, a mogę zatrzymać to jajo? - spojrzała na mnie swoimi słodkimi oczyma.
-Hmm... Zastanowię się. Ale myślę że chyba tak. - uśmiechnęłam się.
Resztę dnia głowiło mnie jedno pytanie - Czy dać Yellow Tash smocze jajo? Trzeba by omówić to z innymi członkami watahy. Zwołałam więc wszystkich do wielkiej groty. Usiedliśmy w małym kółeczku. Wszyscy szeptali coś do siebie na wzajem. Wyłapałam tylko jedno zdanie - O co chodzi? Trzeba było wyjaśnić to szybko, w wielkim skrócie.
-Moi drodzy! Spotkaliśmy się gdyż musimy omówić ważną sprawę. Otóż co zrobić ze smoczym jajem - wyjaśniłam.
-Ze smoczym jajem? Masz jakiś pomysł Melanio? - zapytał Steve.
-Jest jeden, ale nie wiem czy się na to zgodzicie.
-Jak mamy się zgodzić skoro nie wiemy co to? - zażartował Len.
-To jest poważna sprawa Len! - warknęłam - Więc. Można by dać jajo Yellow Tash.
-Yellow Tash? Ale czy to na pewno bezpieczne? A co jeśli smok zrobi jej krzywdę? - zaprotestowała Keri.
-Zgadzam się z Keri. Kto powiedział że ten smok jest dobry? - dodał Darren.
-Wiem że jest to pewne ryzyko, ale pomyślcie o korzyściach. Po pierwsze, będziemy mieli smoka po swojej stronie. Po drugie, Yellow czuje się bardzo samotna. Przyda jej się kompan do zabaw - podawałam argumenty.
<Rachel? Co było dalej?>
Od Lena CD Historii Melani - Jak dołączyłem?
Poczułem się w tym momencie jak jakiś kretyn. Z resztą po takim zachowaniu czego się spodziewać.
-Jestem Len. -powiedziałem po chwili.
-Ja jestem Melania, a to Keri.-odpowiedziała wilczyca na, która skoczyłem.
Spuściłem łeb i patrzyłem w ziemię.
-Więc... Przepraszam, że cię zaatakowałem, Melanio. Jest mi z tego powodu strasznie głupio.
W myślach wziąć miałem tamtą scenę. Niby jak takie błahe słowa zrekompensują mój czyn.
<Melania?>
-Jestem Len. -powiedziałem po chwili.
-Ja jestem Melania, a to Keri.-odpowiedziała wilczyca na, która skoczyłem.
Spuściłem łeb i patrzyłem w ziemię.
-Więc... Przepraszam, że cię zaatakowałem, Melanio. Jest mi z tego powodu strasznie głupio.
W myślach wziąć miałem tamtą scenę. Niby jak takie błahe słowa zrekompensują mój czyn.
<Melania?>
Od Melani - Smoczy Łuk
-Jasne, ja się wszystkim zajmę - powiedziała Rachel.
-No to ja idę nad jeziorko - uśmiechnęłam się.
Otóż chciałam pobyć chwilkę sama nad jeziorem, ale tuż przed moim wyjściem wbiegła Rachel. Mieliśmy otóż problemy z pożywieniem. Trzeba było iść na polowanie. Całe szczęście Rachel miała akurat czas. Siadłam nad Księżycowym Jeziorkiem. Chwilka samotności nigdy mi nie przeszkadzała, a wręcz przeciwnie. Można wtedy wszystko spokojnie przemyśleć. Nagle rozległ się przeraźliwy ryk. Dochodził z gór. Na szczycie walczyły dwa smoki.
Nad górą unosiła się żółta chmura. Strzelały z niej pioruny. Żółty smok miał nad czarnym przewagę gdyż właśnie on władał tą chmurą. Jeden z piorunów strzelił w czarnego smoka. Ten zaczął spadać i stoczył się po skalnym zboczu góry. Żółty staną na szczycie góry i zaryczał po czym odleciał w siną w dal. Byłam dość przejęta tą sytuacją. Nie wiedziałam o co chodziło, ale mogło być to coś bardzo ważnego. Dlatego też wstałam i pobiegłam sprawdzić co jest z czarnym smokiem. Ten leżał wyczerpany na zakrwawionej ziemi. Jedna ze skał wbiła mu się w bok. W łapach trzymał jajo. Podeszłam bliżej. On spojrzał na mnie i jakby się uśmiechnął. Nagłe smok zaczął świecić po czym zamienił się w łuk i kołczan. Zza krzaków wybiegła Rachel,
Darren i Len.
-Melania! Nic ci nie jest?! - zapytała Rachel.
-Nie nic... - odpowiedziałam.
Podeszłam do łuku. Gdy znalazłam się obok niego on zaczął migać złotym światłem. Najpierw założyłam kołczan. Następnie przełożyłam łuk i... Ja zaświeciłam jak smok! Gdy świtało zniknęło niczego nie zauważyłam. Żadnej zmiany. Ale reszta patrzyła na mnie jak na gigantyczny diament.
-Me... Me... - zaczął Len - Co z tobą?
Pobiegłam nad Księżycowe Jeziorko. Przejrzałam się w tafli wody. I rzeczywiście. Coś było ze mną nie tak!
Byłam przerażona. Weszłam do wody. Przecież woda z Księżycowego Jeziorka działa cuda! Wchodziłam parę razy, nawet cała, ale to nic nie dawało! Co ja miałam zrobić! Tak mi chyba pozostanie już na zawsze... Uśmiechnęłam się do siebie. W sumie nie było tak źle.
-No to ja idę nad jeziorko - uśmiechnęłam się.
Otóż chciałam pobyć chwilkę sama nad jeziorem, ale tuż przed moim wyjściem wbiegła Rachel. Mieliśmy otóż problemy z pożywieniem. Trzeba było iść na polowanie. Całe szczęście Rachel miała akurat czas. Siadłam nad Księżycowym Jeziorkiem. Chwilka samotności nigdy mi nie przeszkadzała, a wręcz przeciwnie. Można wtedy wszystko spokojnie przemyśleć. Nagle rozległ się przeraźliwy ryk. Dochodził z gór. Na szczycie walczyły dwa smoki.
Nad górą unosiła się żółta chmura. Strzelały z niej pioruny. Żółty smok miał nad czarnym przewagę gdyż właśnie on władał tą chmurą. Jeden z piorunów strzelił w czarnego smoka. Ten zaczął spadać i stoczył się po skalnym zboczu góry. Żółty staną na szczycie góry i zaryczał po czym odleciał w siną w dal. Byłam dość przejęta tą sytuacją. Nie wiedziałam o co chodziło, ale mogło być to coś bardzo ważnego. Dlatego też wstałam i pobiegłam sprawdzić co jest z czarnym smokiem. Ten leżał wyczerpany na zakrwawionej ziemi. Jedna ze skał wbiła mu się w bok. W łapach trzymał jajo. Podeszłam bliżej. On spojrzał na mnie i jakby się uśmiechnął. Nagłe smok zaczął świecić po czym zamienił się w łuk i kołczan. Zza krzaków wybiegła Rachel,
Darren i Len.
-Melania! Nic ci nie jest?! - zapytała Rachel.
-Nie nic... - odpowiedziałam.
Podeszłam do łuku. Gdy znalazłam się obok niego on zaczął migać złotym światłem. Najpierw założyłam kołczan. Następnie przełożyłam łuk i... Ja zaświeciłam jak smok! Gdy świtało zniknęło niczego nie zauważyłam. Żadnej zmiany. Ale reszta patrzyła na mnie jak na gigantyczny diament.
-Me... Me... - zaczął Len - Co z tobą?
Pobiegłam nad Księżycowe Jeziorko. Przejrzałam się w tafli wody. I rzeczywiście. Coś było ze mną nie tak!
Byłam przerażona. Weszłam do wody. Przecież woda z Księżycowego Jeziorka działa cuda! Wchodziłam parę razy, nawet cała, ale to nic nie dawało! Co ja miałam zrobić! Tak mi chyba pozostanie już na zawsze... Uśmiechnęłam się do siebie. W sumie nie było tak źle.
środa, 23 października 2013
Ważna informacja
Niektóre wilki ciągle nie dokończyły niektórych opowiadań. Dlatego też piszę tą informacje. Poniżej zamieszczam listę zaległych opowiadań do dokończenia.
Steve, masz do dokończenia jedno opowiadanie: Klik!
Rachel, masz do dokończenia jedno opowiadanie: Klik!
Len, masz do dokończenia jedno opowiadanie: Klik!
Len, masz naprawdę straszne opóźnienia. Jeśli jesteś nieobecny to w miarę możliwości napisz mi o tym. Zaś jeśli nie masz czasu to zwyczajnie odejdź. Wszystko zależy od ciebie.
Od Darrena CD Historii Melani
Info: Z tego miejsca serdecznie przepraszam za opóźnienia. Byłam chora i przez to straciłam trochę chęci. Ale teraz wyzdrowiałam więc będę aktywna :D
/Melania
- Hm, oj przepraszam zamyśliłem się. Oczywiście.. Pójdę z Keri- uśmiechnąłem się i zamachałem ogonem.
- O czym tak myślałeś?- zapytała gdy byliśmy sami.
- A, o mojej... przeszłości.
- Rozumiem... A dokładniej?
- Fm... Pomyślałem, że moje życie to pasmo niepowodzeń...
- Dlaczego?- zapytała patrząc na mnie swoimi błyszczącymi oczyma.
- Bo... dokładnie tak jest.- uśmiechnąłem się.
- Oh przestań...
- Keri...Auu!!!
- Co się stało?!
- Em coś mnie ugryzło w łapę...- pokazałem jej bolące miejsce. Tryskała z niego krew. Było jej coraz więcej.
-...
<Keri?>
- O czym tak myślałeś?- zapytała gdy byliśmy sami.
- A, o mojej... przeszłości.
- Rozumiem... A dokładniej?
- Fm... Pomyślałem, że moje życie to pasmo niepowodzeń...
- Dlaczego?- zapytała patrząc na mnie swoimi błyszczącymi oczyma.
- Bo... dokładnie tak jest.- uśmiechnąłem się.
- Oh przestań...
- Keri...Auu!!!
- Co się stało?!
- Em coś mnie ugryzło w łapę...- pokazałem jej bolące miejsce. Tryskała z niego krew. Było jej coraz więcej.
-...
<Keri?>
poniedziałek, 21 października 2013
Od Melani CD Historii Darrena
Starałam się coś zrobić byleby nie musieć oprowadzać Darrena. Nie to że go nie lubiłam, ale zwyczajnie mi się nie chciało. Co by tu zrobić... Wpadłam na idealny pomysł na wymówkę.
-Eee... Bardzo bym chciała to zrobić, ale niestety muszę już iść - wyjęknęłam.
-Ooo... A dlaczego - zapytała Keri - Miałam nadzieję że mi pomożesz - zaśmiała się.
-No bo... Umówiłam już się z Rachel. Mam jej pomóc w... - zawiesiłam się - W... Polowaniu.
-A no to dobrze. Przecież trzeba mieć coś do jedzenia.
Darren siedział cicho i wyraźnie nie interesował się naszą rozmową. Patrzył się gdzieś jak zahipnotyzowany.
-Darren? Pójdziesz z Keri - zapytałam.
Darren siedział jednak cicho. Ponowiłam pytanie.
<Darren? Sory że krótkie :( >
-Eee... Bardzo bym chciała to zrobić, ale niestety muszę już iść - wyjęknęłam.
-Ooo... A dlaczego - zapytała Keri - Miałam nadzieję że mi pomożesz - zaśmiała się.
-No bo... Umówiłam już się z Rachel. Mam jej pomóc w... - zawiesiłam się - W... Polowaniu.
-A no to dobrze. Przecież trzeba mieć coś do jedzenia.
Darren siedział cicho i wyraźnie nie interesował się naszą rozmową. Patrzył się gdzieś jak zahipnotyzowany.
-Darren? Pójdziesz z Keri - zapytałam.
Darren siedział jednak cicho. Ponowiłam pytanie.
<Darren? Sory że krótkie :( >
Od Steve'a CD Historii Rachel
- Ooo..witam pannę ślicznotkę. - odparłem i uśmiechnąłem się łobuzersko.
Wadera popatrzyła na mnie wielkimi oczami, lecz po chwili obdarzyła swym uroczym uśmiechem.
- No więc ślicznotko, jestem Steve. - powiedziałem.
- Ja Rachel.. - westchnęła.
- Może przejdziemy się..puszku ? - zaproponowałem.
< Rachel ? : D >
Wadera popatrzyła na mnie wielkimi oczami, lecz po chwili obdarzyła swym uroczym uśmiechem.
- No więc ślicznotko, jestem Steve. - powiedziałem.
- Ja Rachel.. - westchnęła.
- Może przejdziemy się..puszku ? - zaproponowałem.
< Rachel ? : D >
sobota, 19 października 2013
Od Rachel CD Historii Melani - Jak dotarłam.
- Dobrze, obiecuję że będę grzeczna- przytaknęłam
Gdy Mela zostawiła mnie już samą, postanowiłam przejść się terenami watahy. Po drodze napotkałam nieznanego mi basiora.
< Jakiś basior? >
Gdy Mela zostawiła mnie już samą, postanowiłam przejść się terenami watahy. Po drodze napotkałam nieznanego mi basiora.
< Jakiś basior? >
piątek, 18 października 2013
Od Darrena CD Historii Melani - Jak tu dotarłem.
- Bo tak właściwie to my się nie
znamy...- patrzyłem ukradkowo na Keri. Bardzo mi się spodobała. Jej
wdzięczne spojrzenie zechciało na mnie paść więc natychmiast cofnąłem
wzrok. Jestem nędzny i okropny... Po co więc próbować? Co prawda wile
wader już ze mną było ale to igraszki. Keri spodobała mi się naprawdę...
Tylko czy mnie zechce?
- Fm, no tak... Kontynuuj myśl... - Och przepraszam zamyśliłem się... Tak więc chciałbym wam trochę opowiedzieć o sobie. - Dobrze. - Tak więc chyba musimy zacząć od mojego... Dzieciństwa. No więc w skrócie... Bicie, tortury, kochane pazury mamusi wżynające się w ciało i piękne, błyszczące kły tatusia które targały moje ciało... Koniec dzieciństwa.- wadery popatrzyły na mnie ze współczuciem. Jednak nic nie mówiły.- Dobrze... Czasami przychodziłem w odwiedziny do domu cioci. Moja kochana ciocia... Zawsze było tam tak spokojnie i miło... Eh ale ciocia umarła na zarazę. Wtedy tylko rodzice się mną zajmowali... Oszczędzę szczegółów tylko pokażę.- obróciłem się w miejsca gdzie miałem blizny. - Dobrze, może już dość o twoim dzieciństwie? - Tak, chyba tak... Potem byłem łapserdakiem który rozkochiwał w sobie wadery i je zostawiał. Miło prawda? Ale już tego robić nie będę obiecuję. - Dobrze...- wadery popatrzyły po sobie. - Tak... Wiecie co może... Pokazałybyście mi tereny? -... <Któraś z miłych pań raczyłaby odpisać?> |
||
Od Yellow Tash
Szłam powoli przez las... Nic już nie widziałam, przed oczami ciągle hulały mi potworne obrazy i sceny których byłam świadkiem przed paroma
godzinami. Ciągle widziałam wilczego demona szarżującego wśród płomieni
pożerających, niegdyś spokojne i miłe, tereny watahy Blood Kai. Demon
rozrywający ciała mych przyjaciół... Fadie! Kalin! Sea! Nie umierajcie!
Nie zostawiajcie mnie! - z oczu popłynęły mi łzy, potknęłam się i
upadłam. Czułam że nie mam siły się podnieść, więc nawet nie próbowałam.
Zwinęłam się z bólu i jęknęłam:
- Mamo! Mamusiu... Dlaczego tak tu ciemno? Dlaczego tak strasznie? - Ciemność i strach... Chciałam uciekać z tego potwornego miejsca, jednak nie mogłam... Ale po chwili ciemność przestała być zła.. Już się nie bałam... Rany już nie bolały... Było spokojnie i przyjemnie... Nie czułam już własnego ciała... Moje ciało nie istniało.... Tak tu miło....
- Hej! Słyszysz mnie? Hej? Hallo?!
- Co? Nie... Nie... Nie budź mnie - pomyślałam - Ja nie chcę tam wracać! Nie! Nie tam!
- Ej! Keri! Chyba nie żyje... Chyba nie żyje... Co teraz?
-Żyje! Zabierzcie ją do jaskini, jeszcze da się ją uratować!
- Nie! - przemknęło mi przez myśl - Ja nie chcę! Nie! Dobrze mi tu!
***
Obudziłam się w jaskini... Na czole czułam zimny okład... Obok mnie leżała obca wilczyca. Gdy zobaczyła że się w nią wpatruję wstała i zawyła... po paru minutach do groty wbiegł wilk...
- Oh, Steve... obudziła się - powiedziała tamta, ale on nic nie powiedział. Podszedł do mnie i spojrzał mi prosto w oczy... I znowu się zaczęło... Tylko że tego co właśnie stanęło przed oczami ni jak nie kojarzyłam... Mały szczeniak... Krzyk... Śmierć.. Śmierć! wszędzie krew!
Obcy wilk odskoczył ode mnie.. trans się zakończył... Tamten dyszał ciężko... Z nosa ciurkiem wypłynęła krew...
-To... Co to do cholery było?! - Oczy mu się rozszerzyły ze zdziwienia.. Wilczyca podbiegła i złapała go
-C..Co..? Co się właśnie stało?
- Nie wiem... Wy... Wyrzuciła mnie ze swojego umysłu! Pierwszy raz mnie coś takiego spotkało... Nie mam... Pojęcia.. co to ma być...?
<Steve? JA MAM WENĘ! :D >
- Mamo! Mamusiu... Dlaczego tak tu ciemno? Dlaczego tak strasznie? - Ciemność i strach... Chciałam uciekać z tego potwornego miejsca, jednak nie mogłam... Ale po chwili ciemność przestała być zła.. Już się nie bałam... Rany już nie bolały... Było spokojnie i przyjemnie... Nie czułam już własnego ciała... Moje ciało nie istniało.... Tak tu miło....
- Hej! Słyszysz mnie? Hej? Hallo?!
- Co? Nie... Nie... Nie budź mnie - pomyślałam - Ja nie chcę tam wracać! Nie! Nie tam!
- Ej! Keri! Chyba nie żyje... Chyba nie żyje... Co teraz?
-Żyje! Zabierzcie ją do jaskini, jeszcze da się ją uratować!
- Nie! - przemknęło mi przez myśl - Ja nie chcę! Nie! Dobrze mi tu!
***
Obudziłam się w jaskini... Na czole czułam zimny okład... Obok mnie leżała obca wilczyca. Gdy zobaczyła że się w nią wpatruję wstała i zawyła... po paru minutach do groty wbiegł wilk...
- Oh, Steve... obudziła się - powiedziała tamta, ale on nic nie powiedział. Podszedł do mnie i spojrzał mi prosto w oczy... I znowu się zaczęło... Tylko że tego co właśnie stanęło przed oczami ni jak nie kojarzyłam... Mały szczeniak... Krzyk... Śmierć.. Śmierć! wszędzie krew!
Obcy wilk odskoczył ode mnie.. trans się zakończył... Tamten dyszał ciężko... Z nosa ciurkiem wypłynęła krew...
-To... Co to do cholery było?! - Oczy mu się rozszerzyły ze zdziwienia.. Wilczyca podbiegła i złapała go
-C..Co..? Co się właśnie stało?
- Nie wiem... Wy... Wyrzuciła mnie ze swojego umysłu! Pierwszy raz mnie coś takiego spotkało... Nie mam... Pojęcia.. co to ma być...?
<Steve? JA MAM WENĘ! :D >
środa, 16 października 2013
Od Melani CD Historii Rachel - Jak dotarłam.
-Pamiętam jaki wtedy czułaś ból... Chciałam ci pomóc, ale nie odważyłam się... Bałam się Skazy - dokończyłam - Zasłużyłaś na bycie Betą - uśmiechnęłam się.
Nie mogłam pozwolić żeby przeszłość znów się powtórzyła. Nie chciałam by Rachel znów cierpiała. Nie mogłam jednak zapomnieć o zasadach. Momentalnie spoważniałam.
-Ale pamiętaj. Jeśli coś przeskrobiesz to koniec z byciem Betą - powiedziałam.
-Dobrze - przytaknęła.
-Mam nadzieję. Nie chce żebyś wpadła w poważniejsze kłopoty.
<Rach? Ja też nie mam weny XD >
Nie mogłam pozwolić żeby przeszłość znów się powtórzyła. Nie chciałam by Rachel znów cierpiała. Nie mogłam jednak zapomnieć o zasadach. Momentalnie spoważniałam.
-Ale pamiętaj. Jeśli coś przeskrobiesz to koniec z byciem Betą - powiedziałam.
-Dobrze - przytaknęła.
-Mam nadzieję. Nie chce żebyś wpadła w poważniejsze kłopoty.
<Rach? Ja też nie mam weny XD >
Od Rachel CD historii Melanii ''Jak dotarłam''
- Tak, pamiętam - odpowiedziałam
- A więc - zaczęła Mela - Już się znałyśmy...
- Więc...
-...
Mela??? Sorry, brak weny :(
- A więc - zaczęła Mela - Już się znałyśmy...
- Więc...
-...
Mela??? Sorry, brak weny :(
Od Steve'a - Jak dotarłem.
Tak..urodziłem
się jako półkrwi demon. Moim ojcem był Assaphinos ( demon ), przywódca i
największy postrach, zaś matką była Verde ( zwykła wilczyca ), pierwsza
dama śmierci.. To oni rządzili tamtym światem dopóki nie urodziłem się
ja i nie wywołałem buntu. W wieku 3 lat urodził się mój młodszy brat
DeVill, wychowywali go i nastawiali wrogo przeciw mnie. Tamten dzień
zmienił wszystko..
Armia buntowników stawiła się przed głównym wejściem, na ich czele stałem ja. Mój ojciec bez namysłu powybijał wszystkich oprócz mnie.. Skazał mnie na ścięcie, lecz ja uciekłem w nocy i dzięki mej byłej Mirdrigal uciekłem stamtąd. Ostatnie słowa ojca : - Zawsze byłeś i będziesz wyrzutkiem i słabeuszem !! - śmiał się haniebnie. Później trafiłem tutaj, lecz przysiągłem, że wybije cały mój ród. Matkę, ojca i brata... I władzę obejmę ja !! |
|
poniedziałek, 14 października 2013
Od Melani CD Historii Rachel - Jak dotarłam.
Ciężko było mi to jej wytłumaczyć. Coś w niej było i tyle... Była bardzo miła i inteligentna. Nadawała się na Betę. A z resztą skądś ją kojarzyłam... Chyba była w świątyni.
-Wiesz... Jesteś bardzo miła, inteligentna, kulturalna i pomocna. Nadajesz się na Betę - uśmiechnęłam się.
-Naprawdę? Uszczypnij mnie bo ja chyba śnie - zaśmiała się.
Przyjrzałam jej się dokładniej. I wtedy przed oczami pojawiło mi się wspomnienie. Świątynia... Wilk, szkolony tak jak ja. Często był wieszany i bity, aż do żywego mięsa. To była ona! Rachel!
-Rach... Bo ja cię kiedyś widziałam - powiedziałam cicho.
-Jak? Przecież się praktycznie nie znamy - zdziwiła się.
-Ja też tam byłam, w tej świątyni. Pamiętam jak wilk o imieniu Skaza bił cię i wykorzystywał. Był on Alfą, czyż nie?
<Rachel? Sory że króciutkie, ale brak weny :/ >
-Wiesz... Jesteś bardzo miła, inteligentna, kulturalna i pomocna. Nadajesz się na Betę - uśmiechnęłam się.
-Naprawdę? Uszczypnij mnie bo ja chyba śnie - zaśmiała się.
Przyjrzałam jej się dokładniej. I wtedy przed oczami pojawiło mi się wspomnienie. Świątynia... Wilk, szkolony tak jak ja. Często był wieszany i bity, aż do żywego mięsa. To była ona! Rachel!
-Rach... Bo ja cię kiedyś widziałam - powiedziałam cicho.
-Jak? Przecież się praktycznie nie znamy - zdziwiła się.
-Ja też tam byłam, w tej świątyni. Pamiętam jak wilk o imieniu Skaza bił cię i wykorzystywał. Był on Alfą, czyż nie?
<Rachel? Sory że króciutkie, ale brak weny :/ >
Od Rachel CD Historii Melani - Jak dotarłam.
- Przecież ta jaskinia wygląda tak jak twoja! - wykrzyknęłam zdziwiona
- Tak - przytaknęłam - To dlatego że będziesz Betą
- Ja Betą?
- Tak
Byłam wprost wniebowzięta. ''Ja Betą!'' - krzyczałam w myślach.
- Dlaczego ja akurat jestem Betą? - zapytałam
<Mela?>
- Tak - przytaknęłam - To dlatego że będziesz Betą
- Ja Betą?
- Tak
Byłam wprost wniebowzięta. ''Ja Betą!'' - krzyczałam w myślach.
- Dlaczego ja akurat jestem Betą? - zapytałam
<Mela?>
niedziela, 13 października 2013
Od Melani CD Historii Lena - Jak dołączyłem?
Nie kryję, zdziwił mnie wilk naskakujący na mnie. Nie mogło przecież nie być powodu na atak... No chyba że się ma taką sklerozę że nie pamiętasz po co to się zrobiło.
-No dobrze, dobrze... Załóżmy że zrobiłeś to przez przypadek - powiedziałam.
-Ok, ok... Co ty tu właściwie robisz - zapytał.
-Siedzę sobie i myślę... Jak na razie nie mam nic lepszego do roboty.
-A jest w okolicy ktoś jeszcze?
I właśnie w tym momencie przybyła Keri. Miałyśmy się tu spotkać, no i przyszła.
-Wreszcie jesteś - uśmiechnęłam się.
-Przepraszam za spóźnienie... Wielki pająk zatamował najkrótszą drogę i musiałam iść dłuższą - wytłumaczyła - Aaa... Właściwie kto to jest - zapytała wskazując na basiora.
-Szczerze to sama nie wiem. Naskoczył na mnie i tyle - przewróciłam oczami.
<Len?>
-No dobrze, dobrze... Załóżmy że zrobiłeś to przez przypadek - powiedziałam.
-Ok, ok... Co ty tu właściwie robisz - zapytał.
-Siedzę sobie i myślę... Jak na razie nie mam nic lepszego do roboty.
-A jest w okolicy ktoś jeszcze?
I właśnie w tym momencie przybyła Keri. Miałyśmy się tu spotkać, no i przyszła.
-Wreszcie jesteś - uśmiechnęłam się.
-Przepraszam za spóźnienie... Wielki pająk zatamował najkrótszą drogę i musiałam iść dłuższą - wytłumaczyła - Aaa... Właściwie kto to jest - zapytała wskazując na basiora.
-Szczerze to sama nie wiem. Naskoczył na mnie i tyle - przewróciłam oczami.
<Len?>
środa, 9 października 2013
Od Lena - Jak dołączyłem?
Dzisiejszy dzień z początku nie różnił się niczym do poprzedniego.
Chociaż to właśnie dzisiaj moje życie miało się zmienić... Piękna, złota
jesień. Liście mienią się różnymi kolorami. Począwszy od czerwonego
kończąc na złotym. Wieje lekki, przyjemny wiatr. Jak na tą porę roku
jest dosyć ciepło. Właśnie teraz ja przechadzam się jednym z lasów.
-Kolejny nudny i monotonny dzień. -szepnąłem do siebie.
W głębi serca czułem jednak, że coś musi się wydarzyć. Zbliżyłem się do jeziora, które znikąd ,,wyrosło” przede mną. Usiadłem i spojrzałem w lustrzane odbicie. Zobaczyłem tam siebie z nieco ponurą miną. Uśmiechnąłem się, myśląc, że nie można się dąsać na cały świat. W tej samej chwili woda zafalowała i na chwilę rozmazała obraz .Gdy znów wróciła do swojego stanu osłupiałem.... Ujrzałem bowiem moją siostrę, stojącą obok mnie. Gwałtownie odwróciłem głowę za siebie. Jednak nikt za mną nie stał. Spojrzałem z powrotem na wodę. Jej postać dalej była tam widoczna. Wiedziałem, że to tylko iluzja. Nie ma sposobu bym mógł ją znowu spotkać. Trzeba się z tym po prostu pogodzić. Gwałtownie wsadziłem łapę w jezioro, rozmazując obraz. Wstałem i powolnym krokiem ruszyłem przed siebie. ,,Ciekawe co takiego dzisiaj się wydarzy?”- pomyślałem, starając się zapomnieć o tym co stało się przed chwilą. Wtem zobaczyłem przy jednym z drzew waderę. Była sama. Nie zauważyła mnie, więc szybko schowałem się za drzewem. Instynkt podpowiadał mi bym coś zrobił. Nie wiedziałem co takiego. Korzystając więc z przewagi zaskoczenia zakradłem się i po chwili rzuciłem na nią. Jednak w ostatniej chwili wilczyca zrobiła krok do tyłu i uniknęła mojego ataku. Padłbym boleśnie na ziemię, ale zdążyłem wystarczająco szybko zareagować i wylądowałem dosyć miękko.
-Czemu mnie zaatakowałeś?- spytała.
Nie mogłem po tonie jej głosu wyczuć czy jest wściekła czy też obojętna.
-Emm... Nie wiem. - odpowiedziałem nieco zakłopotany.
Było to prawdą, ale brzmiało strasznie głupio. Zdając sobie z tego sprawę dorzuciłem jeszcze lekki uśmiech.
<Melania, mogłabyś?>
-Kolejny nudny i monotonny dzień. -szepnąłem do siebie.
W głębi serca czułem jednak, że coś musi się wydarzyć. Zbliżyłem się do jeziora, które znikąd ,,wyrosło” przede mną. Usiadłem i spojrzałem w lustrzane odbicie. Zobaczyłem tam siebie z nieco ponurą miną. Uśmiechnąłem się, myśląc, że nie można się dąsać na cały świat. W tej samej chwili woda zafalowała i na chwilę rozmazała obraz .Gdy znów wróciła do swojego stanu osłupiałem.... Ujrzałem bowiem moją siostrę, stojącą obok mnie. Gwałtownie odwróciłem głowę za siebie. Jednak nikt za mną nie stał. Spojrzałem z powrotem na wodę. Jej postać dalej była tam widoczna. Wiedziałem, że to tylko iluzja. Nie ma sposobu bym mógł ją znowu spotkać. Trzeba się z tym po prostu pogodzić. Gwałtownie wsadziłem łapę w jezioro, rozmazując obraz. Wstałem i powolnym krokiem ruszyłem przed siebie. ,,Ciekawe co takiego dzisiaj się wydarzy?”- pomyślałem, starając się zapomnieć o tym co stało się przed chwilą. Wtem zobaczyłem przy jednym z drzew waderę. Była sama. Nie zauważyła mnie, więc szybko schowałem się za drzewem. Instynkt podpowiadał mi bym coś zrobił. Nie wiedziałem co takiego. Korzystając więc z przewagi zaskoczenia zakradłem się i po chwili rzuciłem na nią. Jednak w ostatniej chwili wilczyca zrobiła krok do tyłu i uniknęła mojego ataku. Padłbym boleśnie na ziemię, ale zdążyłem wystarczająco szybko zareagować i wylądowałem dosyć miękko.
-Czemu mnie zaatakowałeś?- spytała.
Nie mogłem po tonie jej głosu wyczuć czy jest wściekła czy też obojętna.
-Emm... Nie wiem. - odpowiedziałem nieco zakłopotany.
Było to prawdą, ale brzmiało strasznie głupio. Zdając sobie z tego sprawę dorzuciłem jeszcze lekki uśmiech.
<Melania, mogłabyś?>
wtorek, 8 października 2013
Nieobecność
Darren będzie nieobecny przez dwa tygodnie. Z tego powodu proszę nie pisać opowiadań które ma dokończyć.
Od Melani CD Historii Rachel - Jak dotarłam.
-Watahy powiadasz...
Wadera wyglądała na miłą. Mimo widocznej niepewności i małego strachu uśmiechała się od ucha do ucha. Oczywiście szukamy nowych członków, więc bez dłuższego zastanawiania się zapytałam:
-Chcesz dołączyć?
Bez większego zastanowienia odpowiedziała:
-Tak, oczywiście że chcę!
-No to witamy w Primeval Night - uśmiechnęłam się - Choć, oprowadzę cię po okolicy.
***
Godzinę później
***
Doszłyśmy w końcu do punktu wyjścia.
-No i jak ci się podobało - zapytałam.
-Łał, tutaj jest naprawdę niesamowicie!
-Cieszę się że ci się podoba, ale musimy pójść w jeszcze jedno miejsce.
-Ale przecież mówiłaś że byłyśmy już wszędzie - zdziwiła się.
-To tylko parę kroków - uśmiechnęłam się.
No i naprawdę było to parę kroków. Przed nami wyłoniło się wejście do groty. Była ozdobiona kwiatami w kolorze fioletowym.
-Co to za grota - zapytała.
-To twoja grota.
-Moja - spojrzała na mnie.
-No twoja. Tu będziesz mieszkała - uśmiechnęłam się.
<Rachel?>
Wadera wyglądała na miłą. Mimo widocznej niepewności i małego strachu uśmiechała się od ucha do ucha. Oczywiście szukamy nowych członków, więc bez dłuższego zastanawiania się zapytałam:
-Chcesz dołączyć?
Bez większego zastanowienia odpowiedziała:
-Tak, oczywiście że chcę!
-No to witamy w Primeval Night - uśmiechnęłam się - Choć, oprowadzę cię po okolicy.
***
Godzinę później
***
Doszłyśmy w końcu do punktu wyjścia.
-No i jak ci się podobało - zapytałam.
-Łał, tutaj jest naprawdę niesamowicie!
-Cieszę się że ci się podoba, ale musimy pójść w jeszcze jedno miejsce.
-Ale przecież mówiłaś że byłyśmy już wszędzie - zdziwiła się.
-To tylko parę kroków - uśmiechnęłam się.
No i naprawdę było to parę kroków. Przed nami wyłoniło się wejście do groty. Była ozdobiona kwiatami w kolorze fioletowym.
-Co to za grota - zapytała.
-To twoja grota.
-Moja - spojrzała na mnie.
-No twoja. Tu będziesz mieszkała - uśmiechnęłam się.
<Rachel?>
Od Rachel - Jak dotarłam.
Nagle zrobiło się ciemno, jakby całe szczęście nagle zniknęło ze świata.
Las spowiła gęsta mgła, przez którą przedzierało się światło księżyca.
Rozległo się głośne wycie wilka. Dobiegało z północy. Po chwili zaczęłam
biec. Kiedy dotarłam do krańca lasu, ujrzałam na skale czarną waderę.
Za nią kryło się więcej wilków. Pomyślałam, że to może być stado,
którego szukałam. Wycie tak piękne i straszne za razem sprawiło,
postanowiłam wykorzystać swoją moc i pod postacią innych zwierząt
sprawdzić czy stado nie rozszarpie mnie, zanim zdążę się grzecznie
przywitać.
Po dwóch dniach okazało się, że wadera, której tak bardzo się obawiałem jest bardzo miła. Postanowiłem spytać przy najbliższym spotkaniu czy w stadzie znajdzie się miejsce dla jeszcze jednego wilka.
Kiedy przechadzałam się po lesie, ujrzałam waderę, którą widziałam ówczesnej nocy. Krzyknęłam:
- Hej!
Zaczęła zmierzać w moją stronę. Po chwili biegła. Chyba nie spodobało jej się to, że byłam na terytorium watahy. Nie chciałam rozlewu krwi, więc zaparłam się mocno i dodałam, że przychodzę w pokojowych zamiarach. Zwolniła. Szybko spytałam, czy nie mogłabym dołączyć do stada. Jej niepewna mina przerodziła się w uśmiech.
- Jestem Rachel. - rzekłam.
- Ja Keri, zaprowadzę cię do alfy stada. - odparła.
- Tak... - powiedziałam.
- Skąd się tu wzięłaś? - zapytała po chwili wadera.
- Przechodziłam obok.
- Obok czego? - zaśmiała się.
- Obok lasu. - odparłam pewna siebie.
- O! Widzisz? - wskazała na niebieską waderę - To Melania - nasza alfa. Hej! Mela! Spójrz kogo przyprowadziłam. To jest Rachel. - przedstawiła mnie.
- Szukam watahy - powiedziałam do Alfy.
< Mela? >
Po dwóch dniach okazało się, że wadera, której tak bardzo się obawiałem jest bardzo miła. Postanowiłem spytać przy najbliższym spotkaniu czy w stadzie znajdzie się miejsce dla jeszcze jednego wilka.
Kiedy przechadzałam się po lesie, ujrzałam waderę, którą widziałam ówczesnej nocy. Krzyknęłam:
- Hej!
Zaczęła zmierzać w moją stronę. Po chwili biegła. Chyba nie spodobało jej się to, że byłam na terytorium watahy. Nie chciałam rozlewu krwi, więc zaparłam się mocno i dodałam, że przychodzę w pokojowych zamiarach. Zwolniła. Szybko spytałam, czy nie mogłabym dołączyć do stada. Jej niepewna mina przerodziła się w uśmiech.
- Jestem Rachel. - rzekłam.
- Ja Keri, zaprowadzę cię do alfy stada. - odparła.
- Tak... - powiedziałam.
- Skąd się tu wzięłaś? - zapytała po chwili wadera.
- Przechodziłam obok.
- Obok czego? - zaśmiała się.
- Obok lasu. - odparłam pewna siebie.
- O! Widzisz? - wskazała na niebieską waderę - To Melania - nasza alfa. Hej! Mela! Spójrz kogo przyprowadziłam. To jest Rachel. - przedstawiła mnie.
- Szukam watahy - powiedziałam do Alfy.
< Mela? >
poniedziałek, 7 października 2013
Od Melani CD Historii Darrena - Jak tu dotarłem.
Darren wyglądał na bardzo przyjaznego wilka. Był trochę zagubiony... Może przez księżycowe jeziorko które było tuż za nami. To jeziorko często budzi niepokój wśród wilków i zwierzyny, dlatego mało kto się tu zapuszczał.
-Może chcesz poznać resztę członków - zaproponowałam.
-Z chęcią - uśmiechnął się.
Poszliśmy więc na poszukiwanie Rachel i Keri. Nie było trudno je znaleźć. Siedziały sobie na starym pniaku i rozmawiały. Gdy usłyszały nasze kroki odwróciły się. Od razu ich spojrzenia skierowały się na Darrena. Oczywiście po chwili spojrzały na mnie pytająco.
-A tak... To jest Darren - przedstawiłam basiora.
-Miło nam - odpowiedziały zgodnie.
-To jest Rachel - powiedziałam wskazując na czarno białą waderę - A to Keri - powiedziałam wskazując na tą drugą.
-Mi też miło - uśmiechnął się Darren.
Zapadła cisza. Nikt się nie odezwał. Szczerze to zwyczajnie nie wiedziałam co powiedzieć i chyba reszta też. Nagle Darren powiedział...
<Darren?>
-Może chcesz poznać resztę członków - zaproponowałam.
-Z chęcią - uśmiechnął się.
Poszliśmy więc na poszukiwanie Rachel i Keri. Nie było trudno je znaleźć. Siedziały sobie na starym pniaku i rozmawiały. Gdy usłyszały nasze kroki odwróciły się. Od razu ich spojrzenia skierowały się na Darrena. Oczywiście po chwili spojrzały na mnie pytająco.
-A tak... To jest Darren - przedstawiłam basiora.
-Miło nam - odpowiedziały zgodnie.
-To jest Rachel - powiedziałam wskazując na czarno białą waderę - A to Keri - powiedziałam wskazując na tą drugą.
-Mi też miło - uśmiechnął się Darren.
Zapadła cisza. Nikt się nie odezwał. Szczerze to zwyczajnie nie wiedziałam co powiedzieć i chyba reszta też. Nagle Darren powiedział...
<Darren?>
Od Darrena - Jak tu dotarłem.
- Mamo!!! Skończyłem!
- A co mnie to mały karaluchu?!
- Zobaczysz kiedyś ucieknę...
- A co mnie to mały karaluchu?!
- Zobaczysz kiedyś ucieknę...
*trzy lata i pół roku później*
- Witam... Nazywam się Darren.
- A ja Melania.
- Miło mi.
- Mi również.
- Wiesz może... Czy jest tu gdzieś jakaś wataha?
- Tak... jestem Alfą
- Rozumiem. Czy mogłabyś mnie przyjąć?
- Jasne.
- Dziękuję.
-...
<Melanio?>
Przepraszam za błąd...
Przypadkiem zapomniałam dodać do formularza wiek! Serdecznie dziękuje Darrenowi za zwrócenie uwagi. Proszę wszystkich dotychczasowych członków o wysłanie mi wieku swojego wilka.
Jeszcze raz serdecznie przepraszam!
Od Keri - Nowa wataha.
Chodziłam po lesie i szukałam jakiegoś wilka.
-Cześć - ktoś powiedział za mną.
Przestraszona odwróciłam się i zobaczyłam jakąś waderę. Drugą rzeczą jaką zauważyłam był dym. Zaczęłam gasić mały płomyczek który zaczął trawić ściółkę leśną. Uśmiechnęłam się zawstydzona.
-Zgaduję że to teren jakiejś watahy i mam się stąd zabierać - spytałam smutno.
-No, właściwie to możesz dołączyć - powiedziała a ja byłam tak szczęśliwa że na chwilę zapomniałam o dawnej rodzinie.
-Oczywiście że chcę - wykrzyknęłam. Resztę dnia spędziłam na oglądaniu watahy i zachwycaniu się naturą.
-Cześć - ktoś powiedział za mną.
Przestraszona odwróciłam się i zobaczyłam jakąś waderę. Drugą rzeczą jaką zauważyłam był dym. Zaczęłam gasić mały płomyczek który zaczął trawić ściółkę leśną. Uśmiechnęłam się zawstydzona.
-Zgaduję że to teren jakiejś watahy i mam się stąd zabierać - spytałam smutno.
-No, właściwie to możesz dołączyć - powiedziała a ja byłam tak szczęśliwa że na chwilę zapomniałam o dawnej rodzinie.
-Oczywiście że chcę - wykrzyknęłam. Resztę dnia spędziłam na oglądaniu watahy i zachwycaniu się naturą.
Sojusz + Informacja
Założyliśmy sojusz z Watahą Czarnego Poranka! :D
A informacja jest taka. Serdecznie proszę o napisanie pierwszych opowiadań o tym jak dołączyliście do watahy.
niedziela, 6 października 2013
Nowe!
Mamy dwie nowe wadery!
Kari, przywódczynię łowców,
oraz
Rachel, Samicę Beta i nauczycielkę.
Witamy was serdecznie! :D
Od Melani - "Pradawna Noc"
Samotne życie nie jest niczym dobrym. Wszystko jest takie inne... Szczególnie gdy przez całe dzieciństwo utrzymywano cię w przekonaniu ze świat zewnętrzny jest zły. Ciągle nie wiedziałam gdzie są moi rodzice... Chcę wiedzieć czemu mnie zostawili! Próbowałam dołączyć do dwóch watah. Jedna mnie nie przyjęła, druga zaś została zniszczona dwa dni po tym jak dołączyłam. Samotność dokuczała mi i to bardzo. Siadłam nad jakimś jeziorkiem. Słońce zaszło już dawno temu. Ciemność otaczała mnie ze wszystkich stron. Nie bałam się. Nie bałam się ciemności, a ni tego co się w niej czai. Jednak nie potrafiłam wstać z ziemi. Coś mi nie pozwalało. Była pełnia, ale nie taka zwyczajna. Raz w miesiącu zdarza się Pradawna Noc. Podobno tej nocy spełniają się życzenia. Moje było dość specyficzne. Chciałam już nigdy nie być sama... Tej właśnie nocy coś do mnie dotarło... Muszę zacząć działać. Podjęłam decyzje. Sama stworzę watahę i nazwę ją Primeval Night. I tak też zrobiłam. Zawyłam do księżyca, z wiedzą, że będzie to nowy początek...
Pierwszy wilk.
Melania jest pierwszą waderą w watasze i jej założycielką.
Tratatatam! Oto Samica Alfa!
Wataha oficjalnie otwarta! :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)









