środa, 13 listopada 2013

Od Shiru

 Drogie wilki! Powracamy i mam nadzieję że pełną parą!
/Melania
***
 
Szłam sobie sama lasem. Nie miałam dobrego humoru. Wszystko tu było nowe, nieznane mi dotąd. Wilki...? Na razie nikogo nie znam, w watasze. Doszłam do urwiska. Weszłam na dużą skałę i widziałam z niej większość terenu. Usłyszałam szelest krzaków. Nagle jakiś wilk (pewnie z mojej watahy) skoczył na mnie.
- Grr, kim jesteś?! - zawarczał.
- Jestem Shiru. Nowa w watasze i... możesz ze mnie zejść?!
- Och, tak, sorry.
- Dzięki. A ty? - spytałam.
- Jestem...

<Ktoś dokończy? Jakiś basior?>



czwartek, 7 listopada 2013

Opóźnienia...

Niestety. Ostatnie problemy ze szkołą zmuszają mnie do rzadszego wchodzenia na neta, a co za tym idzie rzadszego wstawiania postów. I tak zauważyłam że większość z was nie pisze opowiadań... Czemu? :(

środa, 30 października 2013

Nowe wilczyce!

Shiru, wojowniczka
oraz Travers, szamanka.

Uwaga! Przedłużam czas pisania opowiadań do dwóch tygodni. Zasada ta liczy się od poniedziałku. Stwierdziłam że przesadziłam. Bądź co bądź większość musi się uczyć ;)

niedziela, 27 października 2013

Od Melani CD Historii Lena - Jak dołączyłem?

-Dobrze, nic się nie stało, ale lepiej tego nie powtarzaj. - powiedziałam - A tak poza tym, co ty tu robisz?
-Eee... Ja tylko wędruje. - odpowiedział.
Jak to zazwyczaj bywa wędrujący od tak sobie wilk szuka watahy i tyle. Przewidywalne, ale zrozumiałe. Cóż, nie pozostawało nic innego jak tylko zaproponować dołączenie do watahy.
-A może chciałbyś do nas dołączyć? - zaproponowałam.
-Mógłbym tu pozostać. - uśmiechnął się.
Więc postanowione. Len zostaje. Razem z Keri oprowadziłyśmy go po okolicy. On opowiedział nam o swojej przeszłości. Zrobiło mi się naprawdę go żal. Całe swoje szczęśliwe życie stracił, a co najgorsze nie miał na to wpływu. Ach, szkoda że moje dzieciństwo nie było takie dobre...

Od Melani CD Historii "Smoczy Łuk"

No tak. Jest łuk, ale co z jajem? Pobiegłam z powrotem do jaja. Zastanawiałam się co można z nim zrobić. Wtedy przybiegła Keri razem z Yellow.
-Keri, Keri! A co to? - zapytała Yellow wskazując na jajo.
-Nie wiem... Rachel, co się tu stało? Przybiegł Darren i kazał nam tu przybiec. - zapytała podchodząc do wadery.
Yellow podeszła do mnie. Zdziwiła się widząc obcego jej wilka. Tak na prawdę byłam jej obca tylko z zewnątrz. Przecież wyglądałam zupełnie inaczej. Jednak nie długo interesowała się moim nowym wyglądem. Zaciekawiło ją smocze jajo. Dotknęła go łapą. Wtedy jajo zamigało złotym światłem. Bardzo mnie to zdziwiło. Tak samo było z łukiem. Teraz ja dotknęłam jajo. Jednak czekała mnie przykra niespodzianka w postaci porażenia prądem.
-Co to było?! - zdziwiłam się.
-Proszę pani, a co to? - zapytała Yellow.
-To? To jest smocze jajo Yellow. - uśmiechnęłam się - A w nim mały smok.
-Mały smok? A miły czy zły?
-Nie wiem, ale może być naprawdę dobrym smokiem.
-Dobry smok, dobry smok! - mała skakała z radości.
Ach, biedna Yellow... Taka samotna. Odkąd dołączyła do nas każdy się nią opiekuje, ale brak jej rówieśników. Nie ma nikogo w jej wieku. Może smok mógłby dorastać razem z nią. Może to nie wilk, ale zawsze ktoś w jej wieku. Zastanawiałam się co zrobić z jajem.
-Proszę pani, a mogę zatrzymać to jajo? - spojrzała na mnie swoimi słodkimi oczyma.
-Hmm... Zastanowię się. Ale myślę że chyba tak. - uśmiechnęłam się.

Resztę dnia głowiło mnie jedno pytanie - Czy dać Yellow Tash smocze jajo? Trzeba by omówić to z innymi członkami watahy. Zwołałam więc wszystkich do wielkiej groty. Usiedliśmy w małym kółeczku. Wszyscy szeptali coś do siebie na wzajem. Wyłapałam tylko jedno zdanie - O co chodzi? Trzeba było wyjaśnić to szybko, w wielkim skrócie.
-Moi drodzy! Spotkaliśmy się gdyż musimy omówić ważną sprawę. Otóż co zrobić ze smoczym jajem - wyjaśniłam.
-Ze smoczym jajem? Masz jakiś pomysł Melanio? - zapytał Steve.
-Jest jeden, ale nie wiem czy się na to zgodzicie.
-Jak mamy się zgodzić skoro nie wiemy co to? - zażartował Len.
-To jest poważna sprawa Len! - warknęłam - Więc. Można by dać jajo Yellow Tash.
-Yellow Tash? Ale czy to na pewno bezpieczne? A co jeśli smok zrobi jej krzywdę? - zaprotestowała Keri.
-Zgadzam się z Keri. Kto powiedział że ten smok jest dobry? - dodał Darren.
-Wiem że jest to pewne ryzyko, ale pomyślcie o korzyściach. Po pierwsze, będziemy mieli smoka po swojej stronie. Po drugie, Yellow czuje się bardzo samotna. Przyda jej się kompan do zabaw - podawałam argumenty.

<Rachel? Co było dalej?>

Od Lena CD Historii Melani - Jak dołączyłem?

Poczułem się w tym momencie jak jakiś kretyn. Z resztą po takim zachowaniu czego się spodziewać.
-Jestem Len. -powiedziałem po chwili.
-Ja jestem Melania, a to Keri.-odpowiedziała wilczyca na, która skoczyłem.
Spuściłem łeb i patrzyłem w ziemię.
-Więc... Przepraszam, że cię zaatakowałem, Melanio. Jest mi z tego powodu strasznie głupio.
W myślach wziąć miałem tamtą scenę. Niby jak takie błahe słowa zrekompensują mój czyn.

<Melania?>

Od Melani - Smoczy Łuk

-Jasne, ja się wszystkim zajmę - powiedziała Rachel.
-No to ja idę nad jeziorko - uśmiechnęłam się.
Otóż chciałam pobyć chwilkę sama nad jeziorem, ale tuż przed moim wyjściem wbiegła Rachel. Mieliśmy otóż problemy z pożywieniem. Trzeba było iść na polowanie. Całe szczęście Rachel miała akurat czas. Siadłam nad Księżycowym Jeziorkiem. Chwilka samotności nigdy mi nie przeszkadzała, a wręcz przeciwnie. Można wtedy wszystko spokojnie przemyśleć. Nagle rozległ się przeraźliwy ryk. Dochodził z gór. Na szczycie walczyły dwa smoki.


Nad górą unosiła się żółta chmura. Strzelały z niej pioruny. Żółty smok miał nad czarnym przewagę gdyż właśnie on władał tą chmurą. Jeden z piorunów strzelił w czarnego smoka. Ten zaczął spadać i stoczył się po skalnym zboczu góry. Żółty staną na szczycie góry i zaryczał po czym odleciał w siną w dal. Byłam dość przejęta tą sytuacją. Nie wiedziałam o co chodziło, ale mogło być to coś bardzo ważnego. Dlatego też wstałam i pobiegłam sprawdzić co jest z czarnym smokiem. Ten leżał wyczerpany na zakrwawionej ziemi. Jedna ze skał wbiła mu się w bok. W łapach trzymał jajo. Podeszłam bliżej. On spojrzał na mnie i jakby się uśmiechnął. Nagłe smok zaczął świecić po czym zamienił się w łuk i kołczan. Zza krzaków wybiegła Rachel,
Darren i Len.
-Melania! Nic ci nie jest?! - zapytała Rachel.
-Nie nic... - odpowiedziałam.
Podeszłam do łuku. Gdy znalazłam się obok niego on zaczął migać złotym światłem. Najpierw założyłam kołczan. Następnie przełożyłam łuk i... Ja zaświeciłam jak smok! Gdy świtało zniknęło niczego nie zauważyłam. Żadnej zmiany. Ale reszta patrzyła na mnie jak na gigantyczny diament.
-Me... Me... - zaczął Len - Co z tobą?
Pobiegłam nad Księżycowe Jeziorko. Przejrzałam się w tafli wody. I rzeczywiście. Coś było ze mną nie tak!


Byłam przerażona. Weszłam do wody. Przecież woda z Księżycowego Jeziorka działa cuda! Wchodziłam parę razy, nawet cała, ale to nic nie dawało! Co ja miałam zrobić! Tak mi chyba pozostanie już na zawsze... Uśmiechnęłam się do siebie. W sumie nie było tak źle.

środa, 23 października 2013

Ważna informacja

Niektóre wilki ciągle nie dokończyły niektórych opowiadań. Dlatego też piszę tą informacje. Poniżej zamieszczam listę zaległych opowiadań do dokończenia.

Steve, masz do dokończenia jedno opowiadanie: Klik!
Rachel, masz do dokończenia jedno opowiadanie: Klik!
Len, masz do dokończenia jedno opowiadanie: Klik!

Len, masz naprawdę straszne opóźnienia. Jeśli jesteś nieobecny to w miarę możliwości napisz mi o tym. Zaś jeśli nie masz czasu to zwyczajnie odejdź. Wszystko zależy od ciebie.