Chodziłam po lesie i szukałam jakiegoś wilka.
-Cześć - ktoś powiedział za mną.
Przestraszona odwróciłam się i zobaczyłam
jakąś waderę. Drugą rzeczą jaką zauważyłam był dym. Zaczęłam gasić mały
płomyczek który zaczął trawić ściółkę leśną. Uśmiechnęłam się
zawstydzona.
-Zgaduję że to teren jakiejś watahy i mam się stąd zabierać - spytałam smutno.
-No, właściwie to możesz dołączyć - powiedziała a ja byłam tak szczęśliwa że na chwilę zapomniałam o dawnej rodzinie.
-Oczywiście że chcę - wykrzyknęłam. Resztę dnia spędziłam na oglądaniu watahy i zachwycaniu się naturą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz