wtorek, 8 października 2013

Od Rachel - Jak dotarłam.

Nagle zrobiło się ciemno, jakby całe szczęście nagle zniknęło ze świata. Las spowiła gęsta mgła, przez którą przedzierało się światło księżyca. Rozległo się głośne wycie wilka. Dobiegało z północy. Po chwili zaczęłam biec. Kiedy dotarłam do krańca lasu, ujrzałam na skale czarną waderę. Za nią kryło się więcej wilków. Pomyślałam, że to może być stado, którego szukałam. Wycie tak piękne i straszne za razem sprawiło, postanowiłam wykorzystać swoją moc i pod postacią innych zwierząt sprawdzić czy stado nie rozszarpie mnie, zanim zdążę się grzecznie przywitać.
Po dwóch dniach okazało się, że wadera, której tak bardzo się obawiałem jest bardzo miła. Postanowiłem spytać przy najbliższym spotkaniu czy w stadzie znajdzie się miejsce dla jeszcze jednego wilka.
Kiedy przechadzałam się po lesie, ujrzałam waderę, którą widziałam ówczesnej nocy. Krzyknęłam:
- Hej!
Zaczęła zmierzać w moją stronę. Po chwili biegła. Chyba nie spodobało jej się to, że byłam na terytorium watahy. Nie chciałam rozlewu krwi, więc zaparłam się mocno i dodałam, że przychodzę w pokojowych zamiarach. Zwolniła. Szybko spytałam, czy nie mogłabym dołączyć do stada. Jej niepewna mina przerodziła się w uśmiech.
- Jestem Rachel. - rzekłam.
- Ja Keri, zaprowadzę cię do alfy stada. - odparła.
- Tak... - powiedziałam.
- Skąd się tu wzięłaś? - zapytała po chwili wadera.
- Przechodziłam obok.
- Obok czego? - zaśmiała się.
- Obok lasu. - odparłam pewna siebie.
- O! Widzisz? - wskazała na niebieską waderę - To Melania - nasza alfa. Hej! Mela! Spójrz kogo przyprowadziłam. To jest Rachel. - przedstawiła mnie.
- Szukam watahy - powiedziałam do Alfy.
< Mela? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz