-Dobrze, nic się nie stało, ale lepiej tego nie powtarzaj. - powiedziałam - A tak poza tym, co ty tu robisz?
-Eee... Ja tylko wędruje. - odpowiedział.
Jak to zazwyczaj bywa wędrujący od tak sobie wilk szuka watahy i tyle. Przewidywalne, ale zrozumiałe. Cóż, nie pozostawało nic innego jak tylko zaproponować dołączenie do watahy.
-A może chciałbyś do nas dołączyć? - zaproponowałam.
-Mógłbym tu pozostać. - uśmiechnął się.
Więc postanowione. Len zostaje. Razem z Keri oprowadziłyśmy go po okolicy. On opowiedział nam o swojej przeszłości. Zrobiło mi się naprawdę go żal. Całe swoje szczęśliwe życie stracił, a co najgorsze nie miał na to wpływu. Ach, szkoda że moje dzieciństwo nie było takie dobre...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz